Prof. Andrzej Klimczak – Dobrzaniecki
Fragmenty z recenzji mojej pracy habilitacyjnej, 2005.
(…)„Jej malarstwo, mimo zmian na przestrzeni czasu, stwarza wrażenie bardzo wytrwałego i konsekwentnego w swojej idei. Nie dostrzeżemy w nim nagłych zwrotów, gwałtownych przeobrażeń, żadnej rewolucji. Płynie spokojnie właściwym sobie, konsekwentnym rytmem. Anna Sławkowska – Rode w swoich pracach przyjmuje postawę wnikliwego analityka i sprawia wrażenie, jak gdyby teraz sam akt realizacji obrazu był dla niej coraz bardziej faktem wykraczającym poza racjonalne działanie. Jednak te pozorne sprzeczności zawieszone pomiędzy zabiegami czysto organizującymi (coraz większa rytmizacja i geometryzacja kompozycji) emocjonalnymi (charakterystyczne zmiękczenie owej geometrii) są pozorne. Ten pierwszy element jej malarstwa bierze się z przekonania, iż jest on sposobem na artystyczne przedstawienie porządku rządzącego wszelkimi otaczającymi nas zjawiskami – nie tylko materialnymi (widzialnym znakiem tego staje się dzieło sztuki), natomiast drugi – według autorki – świadczy o tym, że sam akt tworzenia ma w sobie coś pozazmysłowego. To w nim, jak w soczewce, skupiają się wszelkie uczucia i emocje związane z tą częścią twórczości, a niepoddające się rozumowi i chłodnej kalkulacji.”(…)
„W którymś ze swoich tekstów krytycznych prof. Jacek Sempoliński użył trafnego określenia pasującego do malarstwa Anny Sławkowskiej – Rode, określenia mówiącego o dochodzeniu do malarstwa „czystego”, „bezinteresownego”. Zwracał w ten sposób uwagę na przerzucanie punktu ciężkości z „obszaru metafizyki przedmiotu i narracji” na obszar „ metafizyki materiału” i „metafizyki samego malowania”. Oznacza to – według niego – chęć wyeksponowania nie tylko fizyczności obrazu, ale w takim samym stopniu chęć ukazania jego warstwy ideowej, intelektualnej, a być może nawet duchowej. To oczywiście trudne. Ale oglądając obrazy artystki, słuchając jej wynurzeń i czytając jej wypowiedzi, mamy wrażenie, iż jest to droga, którą kiedyś wybrała i konsekwentnie, od lat nią podąża.” (…)
„Jej obrazy klarowne w zamysłach kolorystycznych, momentami- zdawałoby się- chłodne i „kalkulowane”, stanowią przykład odrzucenia zewnętrznej dekoracyjności i rezygnacji z jakiejkolwiek narracji. Konstruowane teraz z prostych podstawowych elementów, tworzą równie proste, elementarne układy. Bezsprzeczna siła malarstwa Anny Sławkowskiej-Rode wynika z faktu, iż jest ono w stanie uruchomić naszą wyobraźnię i nasze skojarzenia na wielu poziomach. Skojarzenia bardzo różnorodne, a czasem zaskakujące. Przywodzą bowiem na myśl, – mimo iż mówi się o tym głęboko zakodowanym językiem i czysto malarskim szyfrem – informacje o świecie realnym, o jego hipotetycznym porządku i o porządku takim, który przez nas może być wyłącznie przeczuwalny.
Te obszary twórczości związanej z pogłębioną refleksją, z trudem poddające się jakiejkolwiek werbalizacji, są głównym polem zainteresowań artystki.”(…)
Prof. Jacek Dyrzyński
Fragmenty z recenzji mojej pracy habilitacyjnej , 2005.
(…) „Malarstwo studiowała w pracowni prof. Rajmunda Ziemskiego.
O profesorze wyrażała się zawsze z najwyższą atencją, jako o człowieku i artyście, jednak ekspresja charakterystyczna dla mistrza nie była zgodna z Jej psychiką.
Chciała stworzyć własną formułę wypowiedzi. Malowała obrazy, budowane racjonalnie według przyjętej prywatnej semantyki i powtarzalnego wzoru. Inspiracją był pejzaż, często bardzo zgeometryzowany, którego fragmenty starała się odtworzyć w sekwencjach przedstawiających drobne powtarzające się w nim elementy” (…)
„Uproszczone wzory doskonale spotkały się z coraz bardziej ukochanym przez autorkę elementem kompozycji – kwadratem. Kwadrat jako figura, którego poza krystalografią nie zna natura, wyspekulowany przez człowieka – stał się symbolem rozumu.
Myślę, że również to, a nie tylko wizualne cechy formy, w której każdy z boków pełni taka samą rolę, zdecydowało, że często staje się formatem Jej blejtramów. Centralna kompozycja, obwiedziona kwadratową bordiurą, jest swoistą tautologią, wzmacniającą ostateczny efekt spokoju, ładu i jednoznacznej decyzji.
Swoje kwadraty dzieli czasem na pola, maluje w pasy. Swą statyką i oczywistością prowokują Ją one do znalezienia w tym trudnym polu dynamicznych wizualnych akcji.
Kocha kolory ziemi, dlatego – mimo różnych spekulacji podziału płaszczyzny – Jej obrazy kojarzymy z pejzażem, widzianym z różnych perspektyw.” (…)
„Ostatnio tworzy układy bardziej rozbudowane – pojedyncze prace, stają się kombinatorycznymi elementami większych całości i przez ewentualności różnych sumowań dają prawie nieograniczone możliwości ostatecznej prezentacji.”(…)
„Pojawiająca się często symetria jest myślę także wyrazem szacunku dla natury, której żywe formy prawie zawsze są symetryczne.” (…)
Prof. Henryk Hoffman
Fragmenty z recenzji mojej pracy habilitacyjnej 2005.
(…) „Twórczość malarska, choć jednolita i konsekwentna, oglądana z perspektywy czasu podlega pewnej ewolucji. Prace z okresu 1990 – 95 cechuje wielobarwność i ekspresja. Gęste struktury malarskie, utkane z barwnych, mniejszych i większych elementów, często nawzajem przenikają się zachowując wrażliwą spontaniczność jednocześnie posiadają wyraźnie uhierarchizowany, wewnętrzny porządek.” (…)
„Kompozycja większości z nich ma charakter otwarty, lecz zawarte tam propozycje dają poczucie celowości, spójności oraz ładu i harmonii. W niektórych pracach dostrzec można jakby wewnętrzną ramę zamykającą arbitralnie kompozycję lub dodatkowe dynamiczne podziały pola obrazu na enklawy, które połączone nadrzędnym porządkiem stanowią urozmaiconą całość kompozycyjną.
Druga połowa lat 90 -tych i lata późniejsze przynoszą stopniowe uspokojenie. Kolor przybiera charakter bardziej wyrafinowany, a kompozycje obrazów ustabilizowany charakter. Zaznaczają się coraz wyraźniej podziały pola obrazu na współistniejące ze sobą strefy, ukonkretnia się ilość i kształt użytych elementów, sprowadzonych często do pionowych lub poziomych rytmów. Rytm zresztą towarzyszy całej twórczości Anny Rode. Z początku spontaniczny, ekspresyjny, z czasem podlega uspokojeniu stając się nie tyle regułą porządkującą, co Celem większości kompozycji.
Późniejsze prace (obrazy i rysunki), zwłaszcza te po roku 2000, to już wysublimowane, oszczędne kolorystycznie, na wskroś rytmiczne struktury, o często centralnym lub symetrycznym układzie kompozycyjnym. Przestrzeń w tych pracach jest przedmiotem wewnętrznej rozgrywki form i napięć kierunkowych budujących dynamikę obrazu. Temu samemu celowi wydaje się być podporządkowany kolor, którego artystka nie lekceważy i który jest jednym z atutów tego malarstwa. Jak wcześniej wspomniałem, kolor z biegiem lat wydaje się ulegać pewnej, redukcji, szlachetnieje, staje się mniej ekspresyjny. Widać wyraźnie, iż twórczość ta zmierza w kierunku dojrzałej syntezy, której towarzyszy powściągliwość i świadome ograniczenie środków ekspresji.” (…)
„Jej dojrzałość i oryginalność przejawia się między innymi, w laboratoryjnym poszukiwaniu czystego dźwięku rytmicznych akordów.” (…)